Ostatnie tchnienie lata

Przez cale lato nie było widać motyli, pomimo, ze M kopił kwiaty, które miały wabić motyle. I nagle pojawiły się. Faworytem w meny jest ozdobny szczypiorek (albo czosnek?). Niestety szczypior był w cieniu i motyle co kilkanaście sekund wracały na biały osłoneczniony stół, rozkładały skrzydła i wygrzewały się zmieniając czasami pozycje. Na szczypiorku roi się od innych nektarowcow.


Jagody i pstrągi

Udało nam się wybrać do lasu nad wartki potok. Ja jagody, a M pstrągi. Trudno sobie wyobrazić, ze w Europie 30+++ stopni. Rano było 16 stopni, teraz 19 w cieniu. Codziennie pada, na szczęście z przerwami. Wczoraj wieczorem musieliśmy włączyć kaloryfery.

Zaczarował nas kot

Do tej pory przeganialiśmy koty, bo zostawiały prezenty i perfumy w ogrodzie, a ponieważ takich prezentów nie lubimy, a perfumy to nie Chanel, to nie było innego wyjścia jak dać do zrozumienia, ze i tak nie będziemy przyjmować i dziękować, a tym bardziej się odwdzięczać. Ale…pewnego dna przyszedł do ogrodu taki kudłaty i spojrzał majestatycznie wzbudzając moja ciekawość. Najpierw go ignorowałam, a on chodził za mną, przyglądał się co robię i czasami polował na owady. Jednak nie dawał się pogłaskać. Teraz już pozwala – czasami.

No i zaczarował nas.

A po jakimś czasie pojawił się drugi. Wszystko wskazuje na to, ze żyją w zgodzie.

 

Monster-placek

Nigdy nie przepadałam za drożdżowym ciastem i najwyraźniej w procesie pieczenia ciasta odczuwają moja niechęć. Ale ponieważ są tacy co lobią no to piekę.

No i masz babo placek! Tak urósł, ze śliwki pospadały.

Perskie drzewo jedwabne i inne

Perskie drzewko jedwabne pierwszy raz wystawione na zewnątrz.

Na werandę wprowadził się niesamowity architekt. Formalnie powinniśmy go wyprosić, (bo stwarza atmosferę porzuconego domu), ale nasza ciekawość jest zbyt silna i pozwoliliśmy mu budować.

Ciekawość nasza została nagrodzona, bo w jego pajęczynie pojawił się lokator, który zrobił swoja mini pajęczynę. Pierwszy raz widzę takie zjawisko 😉 Niesamowite jest to, ze duży pająk pozwala temu malutkiemu żyć w spokoju.

A to jest przyprawa, która po posmakowaniu przypominała mi o rosole – kopiłam i sprawdziłam jak nazywa się po polsku – to jest LUBCZYK! Iwo przysłała mi kilka paczuszek suszonego, a teraz wiem jak wygląda świeży.

No i pada

Powietrze musi być przepełnione tlenem – jest tak cudowne, ze można je jeść jak lody z puchu.

Widać jak rośliny się “cieszą”.

Ginko skończył 5 lat! Kolejny rok wypuszcza kilka liści. Nie daje się północnej zimie. Przyjechał z Waimaru, gdzie Goethe posadził pierwsze drzewo Ginko.

Polygonatum

Poligonatum

Discentra spectabilis

Irys syberyjski

Alium

 

Powrót roślin

Strasznie mnie cieszy powrót roślin po zimie. Powracają jak bociany.

Płacząca wiśnia

A ten nie pamiętam jak się nazywa. Widziałam go w Bydgoszczy w ogrodzie botanicznym, ale nie mogę znaleźć zdjęcia z informacja. Zapach tego krzaku jest odurzający! (Wanilia, tulipan, róża)

Mahonia pospolita, mahonia ostrolistna, (Mahonia aquifolium) – dzięki Iwo za nazwę.

Maraton egzaminow

Egzaminy, cenzury, referaty, raporty, spotkania … MARATON

I nagle światło w tunelu. Kwitnie kwiat, który bardzo rzadko ma kwiaty. Taka malutka nagroda przypominająca o fenomenach natury, które zeszły na 100 plan w naszym życiu.

 

Portugalia – Alvor, (południowo-zach.)

Z Oslo do Faro, a potem 60 km samochodem do Alvor. Od wielu lat M wspominał o wyprawie do Portugalii, no i wreszcie dotarliśmy. Jak zwykle, noclegownia w “foczarni” i ucieczki w “odludzia”, czyli plaże ukryte miedzy klifami, z nieoznaczonym dojazdem, czyli ryzyko błądzenia. Na szczęście, zawsze udało nam się znaleźć, dzięki zbiorowi map topograficznych, które pani w turystycznej informacji “dała nam spod lady” !!! Mapy, które nie są na sprzedaż, bo sponsorowane, w bardzo małej edycji, przez EU, zniknęłaby natychmiast w rekach ludzi, którzy na pewno ich nie potrzebują. Wyruszyliśmy 6.04. – powrót w 13.04 ok. godz. 24.00

Musze przyznać, ze zapach kwitnących kwiatów pomarańczy jest cudowny! Cały nasz pobyt wypełniły zapachy kwitnących polnych kwiatów, tak intensywne, ze czuło się je jadąc samochodem.

Lot ok 4 godzin.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dobry Norwegian – polecam

 

 

 

 

 

 

 

 

FOCZARNIA – nasza sypialnia, z której uciekaliśmy w nieznane. Z braku małych pokoi dostaliśmy dwupiętrowe mieszkanie dla 6-ciu osób. Luksus!

Chłodno w ceglanym domu, ale na zewnątrz wiosna/lato i silne słońce

Wizyta w Alvor, trzy tłuściutkie pieski, może bezdomne?

7.04. Do miasta Vila do Bispo, potem trochę asfaltem nr.120 w kierunku Aljezur – wyprawa na plaże Praia da Murracao a potem Praia do Amado.

Praia da Praia do Amado – na dalszym planie – raj surferów

Bujna roślinność. Doskonale zaadoptowana do wietrznych, suchych i słonych warunków. Niestety nie wiem jak się nazywa.

Plaże, które odwiedzaliśmy lezą w parku, wiec rośliny są pod ochroną. Doświadczyliśmy nieprawdopodobnego bogactwa zapachów.

Fascynujące kwiaty. Przed kwitnieniem wyglądają jak “aliens”. Niestety nie mogę znaleźć zdjęcia. Myślę, ze to jest Hottentot Fig (Carpobrotus acinaciformis) Pochodzi z Afryki Południowej

Cuda natury

Perfekt design!

Bogactwo roślin zatyka dech w piersi (z googlowania wynika, ze to Armeria pungens)

Praia da Murracao

Praia da Murracao

Zdjęcie zrobione przed przypływem. Miedzy 12-15-tej trwał przypływ, wiec trzeba było uważać, aby nie zostać odizolowanym na jednej z zatok, albo przyciśniętym do ściany obsypującego się klifu.

Groty do których jest dostęp przy odpływie.

Odkryte głazy – odpływ

Gdy woda się wycofała ok.16.oo mogliśmy chodzić po magicznych terenach prowadzących podwójne życie nad wodą i pod wodą.

Fantastyczne, choć śliskie formacje wyłoniły się znikąd.

Takie “dinozaurowe” szkielety kreuje woda i geologiczne procesy, o których niestety nie mam pojęcia. Tragiczne!

Tak jakby ktoś wymieszał rożnego rodzaju gliny rzeźbiarskie i wyciosał impresjonistyczna powierzchnie tej gigantycznej formy.

Na plaży zaadoptował nas pies. Chodził za nami i kopal obsesyjnie dziury w piasku.

Najpierw obserwował, wąchał a potem jak szalony kopał.

 

Szalony w swoim kopaniu, nigdy nic nie wyciągnął. Myślimy, ze był nauczony szukać małże.

9. kwietnia – jedziemy do LAGOS. 

Tego dnia, dzień przed pełnią, zrobiła się sztormowa pogoda. Na szczęście słońce nie uciekło. Poszliśmy grzbietem klifów do plaży Praia do Camilo, Praia d´Ana, itd.

Droga do Praia do Camilo


Potem pojechaliśmy do Alvor na plażę Praia dos Três Irmãos  

Praia dos Três Irmãos



Kolejna dzika roślina, której kwiaty maja coś charakterystycznego dla roślin mimozowatych.

A na obiad… paznokcie wampirów i male długie… zostawiam do interpretacji.

A to znajduje się w “paznokciach”. Z googlowania wynika, ze nazywają się Razor Clams, a po portugalsku Maçaricos de Navalha (a na rachunku z restauracji: MARISC)

10. kwietnia – jedziemy w kierunku plaży Praia do Canal.

Po drodze zatrzymujemy się w sanatorium z czasów rzymskich: Caldas de Monchique

Sanatorium: Caldas de Monchique

Kwitnące drzewo pomarańczy o cudownym zapachu

Kwitnące drzewo pomarańczy

Sanatorium: Caldas de Monchique

Sanatorium: Caldas de Monchique

Bujna dżungla sanatorium

Sanatorium: Caldas de Monchique – plansze motywujące do ćwiczeń – ale nie nas

Sanatorium piecze chleb z kiełbasą w starym piecu

Kupujemy chleb z kiełbasą – niam, niam!

Jedziemy dalej, trafiamy na korkowce – Dąb korkowy (Quercus suber L. ) Dąb korkowy należy do charakterystycznych roślin tworzących makię. Występuje obficie w strefie śródziemnomorskiej. Liście tego dębu nie opadają na zimę, są twarde i skórzaste, ponieważ pokrywa je substancja chroniąca przed nadmiernym wyparowywaniem wody. (Wiki) W Portugalii są produkowane najprzeróżniejsze wyroby z korkowej “skory”. Fantastyczne torebki, buty, kapelusze, biżuterie, itp.

Torebka zrobiona z dębu korkowego z pięknymi naturalnymi formacjami kory.

Drzewa dębu korkowego po pożarze

Praia do Canal

Widok na Praia do Canal

Widok na Praia do Canal

Prawie wszystkie plaże, na zachodnim wybrzeżu, czyli w parku narodowym to raj dla surferów

A na plaży czekał niecierpliwie taki fajny piesek, na swojego serfującego właściciela.

Obiad w restauracji Mar E Serra, w Alvor

A wieczorem obiad w restauracji Mar E Serra, w Alvor: A to jest Cataplana (czyli dla dwóch) de Maris. Bardzo skomplikowane jedzenie za pomocą młotka.

 

Po obiedzie stół wyglądał jak pole walki

11. kwiecień jedziemy do Albufeira żeby zobaczyć Praia de Benagil.

Ta cześć klifowego wybrzeża słynie z niedostępnych z lądu jaskini. Mieliśmy zamiar wynająć łódź, ale jak nas odesłano do innego miejsca i zobaczyliśmy masowa turystykę to nam się odechciało. Poszliśmy grzbietami klifów.

Tego dnia woda przy linii brzegowej była niespokojna i lodzie wypływały z innej plaży.

Ukryte jaskinie i niedostępna plaza

Okrągły prześwit do jaskini.

Jaskinie. Teren jest bardzo kruchy i nie można zbliżać się do samego brzegu klifu. Często brzeg klifu potrafi być przewieszony, czego nie widać z góry.

Studnie klifowe


Red Hottentot Fig (Carpobrotus acinaciformis)

Potem pojechaliśmy do Alvor

Charakterystyczne fasady domów pokryte kafelkami

12.kwietnia – w poszukiwaniu Praia do Vale dos Homens i Praia da Carreagem

Plaza kryjąca się za klifem i teren dna odkryty z powodu odpływu

Na szczytach bocianie gniazda!

A to jest Agawa amerykańska (Agave americana L.). Nareszcie udało mi się znaleźć nazwę.



W czasie podróżowania widzieliśmy nieprawdopodobnie wiele skupisk bocianów. Niestety zdjęcie zrobione z samochodu w czasie jazdy – nie można było się zatrzymać.

Stary piec

13.kwietnia – wracamy. Samolot późno, wiec jedziemy najpierw do miasta Faro

Kościół: Venerável Ordem Terceira de Nossa Senhora Monte do Carmo w Faro. Wewnątrz piękne rzeźbione w drewnie ołtarze. Jest tam również niesamowita kaplica udekorowana czaszkami i kośćmi zebranymi z cmentarza zakonników należących do Brothers of the Order w 1816.


FARO

FARO

FARO – Tapas na lunch

A potem odstawić samochód i na lotnisko. 

Juz chcemy wracać do Portugalii i parku Vicentine coast!