Jesień, wiem przynudzam…

Jesień, wiem przynudzam, ale ogród jest w moim sercu.

Ten kot jest jak pies. Przychodzi i czeka aby mu rzucać jabłka, za którymi biega jak za patykiem.

 

Jesień jak na dłoni.

Nasturcje kwitną bardzo późno, ale ile radości, gdy reszta kwiatów odlatuje do “ciemnych krajów” a ona nie ma konkurentów.

Ginko Biloba – ok, 8 liści w tym roku …

Niestety Perskie drzewko jedwabne nie jest zadowolone z zimna, a poz tym trafiła je kosiarka.

Bardzo się dziwie, ze motyle nadal przylatują, to naprawdę wyjątkowy rok.

 

 

Annonser

Wyprowadziłam siebie na spacer

Ostatnie dni spędzone przed komputerem i video-edycją. Z rozsądku odkleiłam siebie od klawiatury i poszłam na spacer. Niesamowite ilości grzybów, a ja totalny grzybo-analfabeta.

Miejsce spacerów się rozwija. Powstała organizacja przyjaciół miejsca. Nowe ławki i profesjonalny grill w wielu miejscach.

Wygląda ładnie…

Grill z lewej strony wygląda jak stacja meteorologiczna.

 

Annonser

Koty się dziwią

Koty się dziwią, ze nie jestem w ogrodzie (?).

A to jest mój eksperyment. Małe terrarium – przez 3 m-ce niepodlewane. Teraz przeniosłam je z werandy na parapet w pracy. Niestety chyba zaczyna mu brakować wody, albo światła, bo niektóre liście żółkną.

Annonser

Dziwny motyl i dziwny – może grzyb?

Ten motyl przylatuje od kilku dni w to samo miejsce. Najpierw krąży kilka razy a potem siada na kamieniach.

Admiral czerwony, Vanessa atalanta

Położyłam mu jabłko i proszę! Przyleciał!

Prawdziwe misterium. To coś pojawiło się w kilku miejscach na trawie.

Tkanina artystyczna

Wystawa szkiców do tkanin artystycznych Grand Lady:

Synnøve Anker Aurdal (1908 -2000). Prawie przez 5 lat asystowałam Synnøve. Przede wszystkim powiększanie i malowanie jej projektów. Fajnie widzieć “moje prace” na wystawie, choć nikt o tym nie wie. Nawet plansza z nazwami kolorów gouache, którą sobie zrobiłam, aby mieć lepszy wgląd, tez jest wystawiona. Dziwnie trochę…ale fajnie.

 

Trasa do Bergen

Z 40-stki do Geilo i w lewo

Po drodze przed nami “chiński mur”?

 

Trudno uwierzyć, ze zbudowały to male ludzkie mrówki

Zatrzymujemy się przy wodospadach: Vøringsfosser

rożne drogi widokowe

Zdjęcie z internetu

Vøringsfosser. Przerywana linia to tunele których jest niestety za duzo.

Znowu tunel… widoki za ścianą

Jedziemy przy ścianach, jakby po wodzie

Jedno kolo w wodzie?

Nowy most – czyli prom na emeryturze

A po drodze takie “typowe” widoczki.

Tak perfekcyjny pejzaż, aż sztuczny.

 

 

Ostatnie tchnienie lata

Przez cale lato nie było widać motyli, pomimo, ze M kopił kwiaty, które miały wabić motyle. I nagle pojawiły się. Faworytem w meny jest ozdobny szczypiorek (albo czosnek?). Niestety szczypior był w cieniu i motyle co kilkanaście sekund wracały na biały osłoneczniony stół, rozkładały skrzydła i wygrzewały się zmieniając czasami pozycje. Na szczypiorku roi się od innych nektarowcow.


Jagody i pstrągi

Udało nam się wybrać do lasu nad wartki potok. Ja jagody, a M pstrągi. Trudno sobie wyobrazić, ze w Europie 30+++ stopni. Rano było 16 stopni, teraz 19 w cieniu. Codziennie pada, na szczęście z przerwami. Wczoraj wieczorem musieliśmy włączyć kaloryfery.

Zaczarował nas kot

Do tej pory przeganialiśmy koty, bo zostawiały prezenty i perfumy w ogrodzie, a ponieważ takich prezentów nie lubimy, a perfumy to nie Chanel, to nie było innego wyjścia jak dać do zrozumienia, ze i tak nie będziemy przyjmować i dziękować, a tym bardziej się odwdzięczać. Ale…pewnego dna przyszedł do ogrodu taki kudłaty i spojrzał majestatycznie wzbudzając moja ciekawość. Najpierw go ignorowałam, a on chodził za mną, przyglądał się co robię i czasami polował na owady. Jednak nie dawał się pogłaskać. Teraz już pozwala – czasami.

No i zaczarował nas.

A po jakimś czasie pojawił się drugi. Wszystko wskazuje na to, ze żyją w zgodzie.

 

Monster-placek

Nigdy nie przepadałam za drożdżowym ciastem i najwyraźniej w procesie pieczenia ciasta odczuwają moja niechęć. Ale ponieważ są tacy co lobią no to piekę.

No i masz babo placek! Tak urósł, ze śliwki pospadały.