Do lasu i nad jezioro

Wyprowadziliśmy się na spacer. Barakuje nam tylko smyczy, by jedno drugie wyciągało częściej z cieplutkiego konformizmu weekendów.

 

Niby wcześnie, ale słonce nisko, zajdzie ok 15.25

Mchy i porosty to jakaś optyczna iluzja. Fascynujące rośliny!

Jakis porost liściasty

Strome zejście, a na zdjęciu płasko – tylko lina coś dopowiada

Dotarliśmy do strumienia, nie da się przejść.

M buduje “Ściezkę” przez strumień.

Przeszliśmy przez strumień i dotarliśmy do luksusowego miejsca na biwak.

Z lewej strony zwinięta plandeka, a po prawej piła!

Miejsce do grillowania!

Biwak naprawdę luksusowy – termometr

Po godz 15, słońce już zachodzi

Wracamy – jak zawsze było warto

Annonser

Myslalem nie ma juz kwiatow…

Myślałem nie ma już kwiatów… a tu sobie kwitnie ten dziwny bifurkacyjny kwiat Euphorbia tirucalli (?) na parapecie.

(Sprawdzilam i to jest hyba Hatiora salicornioides)

Podroż do Italii z Goethe zakończona. On odrodzony, a ja?

“Szukając samotności wyruszyłem w świat” 1.marzec 1787

“Właściwie powinienem resztę życia spędzić na obserwacji”. 13.marzec 1787

“Jeśli nie mam wrócić odrodzony, to lepiej żebym nie wracał” 27.marzec 1787


Zajęcia “Mojej Biosfery” na uczelni zakończone wystawa. Bardzo dobry okres dla mnie i studentów.

Podania o wystawy wysłane. Spotkania, dyskusje, organizowanie – to się nigdy nie kończy.

 

Annonser

Jesień, wiem przynudzam…

Jesień, wiem przynudzam, ale ogród jest w moim sercu.

Ten kot jest jak pies. Przychodzi i czeka aby mu rzucać jabłka, za którymi biega jak za patykiem.

 

Jesień jak na dłoni.

Nasturcje kwitną bardzo późno, ale ile radości, gdy reszta kwiatów odlatuje do “ciemnych krajów” a ona nie ma konkurentów.

Ginko Biloba – ok, 8 liści w tym roku …

Niestety Perskie drzewko jedwabne nie jest zadowolone z zimna, a poz tym trafiła je kosiarka.

Bardzo się dziwie, ze motyle nadal przylatują, to naprawdę wyjątkowy rok.

 

 

Annonser

Wyprowadziłam siebie na spacer

Ostatnie dni spędzone przed komputerem i video-edycją. Z rozsądku odkleiłam siebie od klawiatury i poszłam na spacer. Niesamowite ilości grzybów, a ja totalny grzybo-analfabeta.

Miejsce spacerów się rozwija. Powstała organizacja przyjaciół miejsca. Nowe ławki i profesjonalny grill w wielu miejscach.

Wygląda ładnie…

Grill z lewej strony wygląda jak stacja meteorologiczna.

 

Koty się dziwią

Koty się dziwią, ze nie jestem w ogrodzie (?).

A to jest mój eksperyment. Małe terrarium – przez 3 m-ce niepodlewane. Teraz przeniosłam je z werandy na parapet w pracy. Niestety chyba zaczyna mu brakować wody, albo światła, bo niektóre liście żółkną.

Dziwny motyl i dziwny – może grzyb?

Ten motyl przylatuje od kilku dni w to samo miejsce. Najpierw krąży kilka razy a potem siada na kamieniach.

Admiral czerwony, Vanessa atalanta

Położyłam mu jabłko i proszę! Przyleciał!

Prawdziwe misterium. To coś pojawiło się w kilku miejscach na trawie.

Tkanina artystyczna

Wystawa szkiców do tkanin artystycznych Grand Lady:

Synnøve Anker Aurdal (1908 -2000). Prawie przez 5 lat asystowałam Synnøve. Przede wszystkim powiększanie i malowanie jej projektów. Fajnie widzieć “moje prace” na wystawie, choć nikt o tym nie wie. Nawet plansza z nazwami kolorów gouache, którą sobie zrobiłam, aby mieć lepszy wgląd, tez jest wystawiona. Dziwnie trochę…ale fajnie.

 

Trasa do Bergen

Z 40-stki do Geilo i w lewo

Po drodze przed nami “chiński mur”?

 

Trudno uwierzyć, ze zbudowały to male ludzkie mrówki

Zatrzymujemy się przy wodospadach: Vøringsfosser

rożne drogi widokowe

Zdjęcie z internetu

Vøringsfosser. Przerywana linia to tunele których jest niestety za duzo.

Znowu tunel… widoki za ścianą

Jedziemy przy ścianach, jakby po wodzie

Jedno kolo w wodzie?

Nowy most – czyli prom na emeryturze

A po drodze takie “typowe” widoczki.

Tak perfekcyjny pejzaż, aż sztuczny.

 

 

Ostatnie tchnienie lata

Przez cale lato nie było widać motyli, pomimo, ze M kopił kwiaty, które miały wabić motyle. I nagle pojawiły się. Faworytem w meny jest ozdobny szczypiorek (albo czosnek?). Niestety szczypior był w cieniu i motyle co kilkanaście sekund wracały na biały osłoneczniony stół, rozkładały skrzydła i wygrzewały się zmieniając czasami pozycje. Na szczypiorku roi się od innych nektarowcow.


Jagody i pstrągi

Udało nam się wybrać do lasu nad wartki potok. Ja jagody, a M pstrągi. Trudno sobie wyobrazić, ze w Europie 30+++ stopni. Rano było 16 stopni, teraz 19 w cieniu. Codziennie pada, na szczęście z przerwami. Wczoraj wieczorem musieliśmy włączyć kaloryfery.