W ogrodzie kwitnie i przekwita…

Ginko Biloba. Metamorfoza z patyczka w drzewko liściaste.

Moje ulubione irysy syberyjskie

Orlik

Od zawsze ORLIK miałam tylko w kolorze fioletowym, a nagle w tym roku pojawiły się trzy inne kolory.

Irys syberyjski

 

 

Jeszcze dzień, a może dwa i otworzą się pierwsze piwonie

Fasolka – z nasion “niespodzianki” zawieszonej przez studentów na drzwiach mojego office. Pieknie rośnie

Annonser

W maju jak w lipcu – wiadomości z ogrodu (raju)

Jest bardzo piękna pogoda i gorąco. Nareszcie nasz dom powiększył się o “pomieszczenie ogrodowe”. Popołudnia spędzamy pod parasolem. Rośliny powracają na powierzchnię z głębin ziemi – to zawsze cieszy. Czasami pojawia się nowe pokolenie to tu, to tam, takie samosiejki, czy jak to się nazywa. Robią trochę chaosu, ale niech sobie rosną tam gdzie im  wygodnie, albo tam gdzie los je rzucił.

A jutro 17. maja – święto narodowe.

Witam serdecznie 🙂

Jest gorąco jak w lipcu i bez parasola mamy tu piekarnik

W jabłoniach bzyczy – jest nadzieja, owady nie wyginęły, będą jabłka.

Gigantyczne konwalie powoli się wznoszą

Będą jabłka 🙂

Gdy miałam grypę i zakotwiczyło mnie w domu, to pewnego dnia przed drzwiami znaleźliśmy doniczkę z wiszącymi truskawkami. Musze przyznać, ze mam super koleżanki w pracy! Jedna z nich zrobiła mi niespodziankę. No i truskawki w drodze.

Nie tylko rośliny i owady powróciły, ale również koty. Na dobre i na złe…

A tego to nazywamy Mop bo wygląda jakby służył do mycia podłogi.

Mop

Ta syberyjska jagoda to raj dla trzmieli!

Mój Ginko Biloba wypuszcza nowe liście. Kolejny rok z patyczka zamieni się w drzewko.

Annonser

Super zima!

TAKA zimę pamiętam z 2009 roku. Przez ostatnie lata mówiło się o zmianach klimatycznych, które spowodowały mokre i łagodne zimy w Norwegii – a tu nagle, pada i pada i pada śnieg. Drzewa się uginają i łamią pod ciężarem.

Śnieżna kurtyna

Tak pięknie padał śnieg dziś rano. Niestety płatki stawały się coraz mniejsze i mniejsze, w końcu zniknęły. Kolejna zmyłka zimy.

Video z 2016, ale nic się nie zmieniło. Miejsce bardzo popularne wśród fruwaczy.

 

Do lasu i nad jezioro

Wyprowadziliśmy się na spacer. Barakuje nam tylko smyczy, by jedno drugie wyciągało częściej z cieplutkiego konformizmu weekendów.

 

Niby wcześnie, ale słonce nisko, zajdzie ok 15.25

Mchy i porosty to jakaś optyczna iluzja. Fascynujące rośliny!

Jakis porost liściasty

Strome zejście, a na zdjęciu płasko – tylko lina coś dopowiada

Dotarliśmy do strumienia, nie da się przejść.

M buduje “Ściezkę” przez strumień.

Przeszliśmy przez strumień i dotarliśmy do luksusowego miejsca na biwak.

Z lewej strony zwinięta plandeka, a po prawej piła!

Miejsce do grillowania!

Biwak naprawdę luksusowy – termometr

Po godz 15, słońce już zachodzi

Wracamy – jak zawsze było warto

Myslalem nie ma juz kwiatow…

Myślałem nie ma już kwiatów… a tu sobie kwitnie ten dziwny bifurkacyjny kwiat Euphorbia tirucalli (?) na parapecie.

(Sprawdzilam i to jest hyba Hatiora salicornioides)

Podroż do Italii z Goethe zakończona. On odrodzony, a ja?

“Szukając samotności wyruszyłem w świat” 1.marzec 1787

“Właściwie powinienem resztę życia spędzić na obserwacji”. 13.marzec 1787

“Jeśli nie mam wrócić odrodzony, to lepiej żebym nie wracał” 27.marzec 1787


Zajęcia “Mojej Biosfery” na uczelni zakończone wystawa. Bardzo dobry okres dla mnie i studentów.

Podania o wystawy wysłane. Spotkania, dyskusje, organizowanie – to się nigdy nie kończy.

 

Wyprowadziłam siebie na spacer

Ostatnie dni spędzone przed komputerem i video-edycją. Z rozsądku odkleiłam siebie od klawiatury i poszłam na spacer. Niesamowite ilości grzybów, a ja totalny grzybo-analfabeta.

Miejsce spacerów się rozwija. Powstała organizacja przyjaciół miejsca. Nowe ławki i profesjonalny grill w wielu miejscach.

Wygląda ładnie…

Grill z lewej strony wygląda jak stacja meteorologiczna.

 

Dziwny motyl i dziwny – może grzyb?

Ten motyl przylatuje od kilku dni w to samo miejsce. Najpierw krąży kilka razy a potem siada na kamieniach.

Admiral czerwony, Vanessa atalanta

Położyłam mu jabłko i proszę! Przyleciał!

Prawdziwe misterium. To coś pojawiło się w kilku miejscach na trawie.

Zaczarował nas kot

Do tej pory przeganialiśmy koty, bo zostawiały prezenty i perfumy w ogrodzie, a ponieważ takich prezentów nie lubimy, a perfumy to nie Chanel, to nie było innego wyjścia jak dać do zrozumienia, ze i tak nie będziemy przyjmować i dziękować, a tym bardziej się odwdzięczać. Ale…pewnego dna przyszedł do ogrodu taki kudłaty i spojrzał majestatycznie wzbudzając moja ciekawość. Najpierw go ignorowałam, a on chodził za mną, przyglądał się co robię i czasami polował na owady. Jednak nie dawał się pogłaskać. Teraz już pozwala – czasami.

No i zaczarował nas.

A po jakimś czasie pojawił się drugi. Wszystko wskazuje na to, ze żyją w zgodzie.