Toruńskie pierniki – czekoladowe ptaki przyleciały tu zimować.

A za oknem niewidzialny mróz w spektakularnej świetlnej kąpieli snuje opowieści o lecie. Nie dajemy się nabrać.  Tylko toruńskie pierniki powróciły tu zimą jak czekoladowe ptaki szukające niskich temperatur. Z herbatką zatrzymują nas w ciepłym domu.

A za 2 tygodnie otwarcie wystawy, w której biorę odział. Powódź banalnych pomysłów sięga mi już do gardła. Skrzydła z wosku, a może z ołowiu, bezużyteczne, ciążą mi na plecach.

Annonser

Blog jak hytta

Ten blog jest… jakby pisany przez emeryta, albo z hytty, gdzie wszystkie troski zostały za drzwiami miasta. Tajemnica natury to jedyne zmartwienie. Pieczenie chleba, sadzenie kwiatów by przywołać kolory i zapach, podglądanie insektów, głaskanie wiatru pod włos – wszystko to rajska utopia, do której jednak się powraca przymykając oczy świadomości na te wiedzę.

Trochę przemijającego szczęścia:

IMG_1013

IMG_1009 IMG_1011

 

Annonser

Biała kartka ze śniegu

Jest pięknie. Śnieg wchłonął kolory. Pejzaż jak biała kartka z rysunkiem to tu, to tam, pofałdowany, ale jakby płaski. Słońce wychyliło się z nad horyzontu na chwile, ale chyba nic ciekawego nie znalazło w naszej dolinie, bo po godzinie zanurkowało ponownie. Delikatnie wydeptane kocie ścieżki jak muśniecie ołówka. Tylko samotna brzoza zaczepiona do skały, stoi zastygła już od lat, czeka na powrót swojej siostry, którą wycięto dawno temu. Ale drzewa nie wracają. Nikt im nie obiecał  życia wiecznego.

winter (2) winter (1)

Kos próbował wiele razy dostać się do domku z chlebem. Pewnie planuje kolejne podejście, albo udaje, ze go to nie interesuje.

Annonser

Pociągiem przyjemniej?

Mówią – pociągiem przyjemniej, a jednak tutejsze płynące żelastwo jest jak wąż, wijący się bezszelestnie. Mój organizm, przyzwyczajony do zgrzytów, trzęsienia i szamotania, w tak śliskim tempie zaczyna wpadać w otumanienie morskiej choroby. Nie da się czytać, tylko muzyka dobra na wszystko, wiec czas mierzę muzyką i byle do domu. A taki fajny pociąg…i nikogo w pobliżu…

IMG_6332

Balsam pisania – ucieczka – iluzja zrozumienia

Czasami chciałoby się zejść do pustej studni Haruki Murakami.

Od ok. 3 tygodni pracuje nad tekstami po angielsku do moich nowych “profesjonalnych” stron w internecie. Pisanie jest ucieczką. Pisanie potrafi być odurzające – piszesz i kreci się w głowie, bo wchłaniasz iluzje, ze coś zrozumiałeś, ze nareszcie zatrzymałeś świat w jakiś własnych definicjach. A następnego dnia jak po przepiciu, dziwisz się skąd to się wzięło i gdzie podział się ten świat z wczoraj?

Tu są stare strony. Niestety nowe, będą tylko po angielsku.

A tu jest grupa London Gramar: Nie mogę odczepić ucha od ich płyt w Spotyfy.  http://www.youtube.com/watch?v=v-cmmT3YoF0

http://www.youtube.com/watch?v=pkeDBwsIaZw&list=RDv-cmmT3YoF0

http://www.youtube.com/watch?v=nMEHJPuggHQ&list=RDv-cmmT3YoF0

Odkąd abonuje på Spotyfy, muzyka jest ze mną wszędzie. Mam wrażenie, ze otworzył się przede mną magiczny sezam, wszechświat muzyki, do którego jakieś sztuczne siły mnie nie dopuszczały. To jeden z najlepszych zakupów jaki zrobiłam!

 

Milczenie jest symptomem

Milczenie jest symptomem. Obroną przed usiłowaniem zrozumienia, bo są tak straszne sytuacje, ze zrozumienie jest niemożliwe. Jest takie milczenie, które wywołuje paraliż myśli i działania.  Choroba najbliższych obezwładnia, zatrzymuje nasz świat i knebluje usta. W tej głębokiej, czarnej otchłani ciszy, krzyk staje się bezdźwięcznym, rozrywającym bólem.

Dzień Babci i Dziadka

Życzymy Babci i Dziadkowi zdrowia i szczęścia oraz wytrwałości.

Wu Conghan, 101 lat i jego żona Wu Sognshi, 103 lata, przeżyli razem 88 lat jako małżeństwo. Zdecydowali się zrobić sobie nową fotografie ślubną.

besteCzy jest to możliwe na zachodzie? Albo ludzie się rozwodzą, albo jeden odchodzi dużo wcześniej.

 (http://www.today.com/news/their-wedding-photos-are-ready-after-only-88-years-1C6953252)

 

 

Wiersz po wielu latach

I nagle powróciła myśl nieokiełznana w formie mi znanej z tych świeżych lat – poezja.

Świeci słońce

Mam zamknięte oczy

Jakiś czarny cień

maluje światło na czarno

Czy to Bóg, ten stary dziad z dzieciństwa

kołysze się nade mną?

Tak, to on, wymachuje gałęziami

jakby był drzewem.

 

Faza “nastolatctwa”

Faza “nastolatctwa” nie jest łatwa i powoduje wewnętrzne konflikty podczas formowania się, do z góry postanowionych rozmiarów futerału, jaki społeczeństwo przygotowało dla małolatów. Ale jeszcze bardziej wymagająca jest faza rodzicielstwa. Bezwarunkowa miłość w potrzasku sprzeczności. Serce wywrócone na lewa stronę, bezbronne, wystawione na przerastające próby. Przeciwstawne teorie wychowania żonglują szklanymi uczuciami rodziców. Wszyscy wiedzą JAK, ale nikt nie potrafi.