Wierny rudzik

Rudzik zimuje już kolejny rok. Zdaje się bardzo samotny i obcy w śród wróbli i sikorek. Nigdy nie widziałam go flirtującego. Nie potrafi zawisnąć na siateczce z jedzeniem, wiec skacze po śniegu i zjada to co spada z dziobanych przez inne ptaki kulek. Usuwa się z drogi gdy tylko, inne ptaki dołączają się do zbierania okruchów. Dzisiaj siedział bardzo długo pod stołem.

Czasami sobie myślę, ze pomieszanie języków (Biblia) to pomieszanie języków wszystkich organizmów. Obcych języków ludzi możemy się szybko nauczyć, ale zwierząt? Jakby dobrze było zapytać takiego rudzika jak się ma, i dlaczego nie odlatuje na południe?

Rudzik[, rudzik zwyczajny, raszka (Erithacus rubecula) – gatunek małego ptaka wędrownego z rodziny muchołówkowatych (Muscicapidae), wcześniej zaliczany do drozdów.

Zamieszkuje całą Europę, zachodni skrawek Syberii i Azji Mniejszej. Izolowana populacja lęgowa w Algierii. Nie znajdziemy go w Islandii, w północnej Skandynawii i w niektórych częściach Rosji. Zimuje w południowej i zachodniej Europie (polska populacja głównie na Półwyspie Iberyjskim), północnej Afryce i Azji Mniejszej. Niektóre osobniki mogą jednak zimować w zachodniej i środkowej Europie. Na Wyspach Brytyjskich jest gatunkiem osiadłym.

Zimą na teren Polski przylatują osobniki z populacji pochodzących ze Skandynawii. (Wiki)

Annonser

Myslalem nie ma juz kwiatow…

Myślałem nie ma już kwiatów… a tu sobie kwitnie ten dziwny bifurkacyjny kwiat Euphorbia tirucalli (?) na parapecie.

(Sprawdzilam i to jest hyba Hatiora salicornioides)

Podroż do Italii z Goethe zakończona. On odrodzony, a ja?

“Szukając samotności wyruszyłem w świat” 1.marzec 1787

“Właściwie powinienem resztę życia spędzić na obserwacji”. 13.marzec 1787

“Jeśli nie mam wrócić odrodzony, to lepiej żebym nie wracał” 27.marzec 1787


Zajęcia “Mojej Biosfery” na uczelni zakończone wystawa. Bardzo dobry okres dla mnie i studentów.

Podania o wystawy wysłane. Spotkania, dyskusje, organizowanie – to się nigdy nie kończy.

 

Jesień, wiem przynudzam…

Jesień, wiem przynudzam, ale ogród jest w moim sercu.

Ten kot jest jak pies. Przychodzi i czeka aby mu rzucać jabłka, za którymi biega jak za patykiem.

 

Jesień jak na dłoni.

Nasturcje kwitną bardzo późno, ale ile radości, gdy reszta kwiatów odlatuje do “ciemnych krajów” a ona nie ma konkurentów.

Ginko Biloba – ok, 8 liści w tym roku …

Niestety Perskie drzewko jedwabne nie jest zadowolone z zimna, a poz tym trafiła je kosiarka.

Bardzo się dziwie, ze motyle nadal przylatują, to naprawdę wyjątkowy rok.

 

 

Koty się dziwią

Koty się dziwią, ze nie jestem w ogrodzie (?).

A to jest mój eksperyment. Małe terrarium – przez 3 m-ce niepodlewane. Teraz przeniosłam je z werandy na parapet w pracy. Niestety chyba zaczyna mu brakować wody, albo światła, bo niektóre liście żółkną.

Trasa do Bergen

Z 40-stki do Geilo i w lewo

Po drodze przed nami “chiński mur”?

 

Trudno uwierzyć, ze zbudowały to male ludzkie mrówki

Zatrzymujemy się przy wodospadach: Vøringsfosser

rożne drogi widokowe

Zdjęcie z internetu

Vøringsfosser. Przerywana linia to tunele których jest niestety za duzo.

Znowu tunel… widoki za ścianą

Jedziemy przy ścianach, jakby po wodzie

Jedno kolo w wodzie?

Nowy most – czyli prom na emeryturze

A po drodze takie “typowe” widoczki.

Tak perfekcyjny pejzaż, aż sztuczny.

 

 

Ostatnie tchnienie lata

Przez cale lato nie było widać motyli, pomimo, ze M kopił kwiaty, które miały wabić motyle. I nagle pojawiły się. Faworytem w meny jest ozdobny szczypiorek (albo czosnek?). Niestety szczypior był w cieniu i motyle co kilkanaście sekund wracały na biały osłoneczniony stół, rozkładały skrzydła i wygrzewały się zmieniając czasami pozycje. Na szczypiorku roi się od innych nektarowcow.


Jagody i pstrągi

Udało nam się wybrać do lasu nad wartki potok. Ja jagody, a M pstrągi. Trudno sobie wyobrazić, ze w Europie 30+++ stopni. Rano było 16 stopni, teraz 19 w cieniu. Codziennie pada, na szczęście z przerwami. Wczoraj wieczorem musieliśmy włączyć kaloryfery.

Monster-placek

Nigdy nie przepadałam za drożdżowym ciastem i najwyraźniej w procesie pieczenia ciasta odczuwają moja niechęć. Ale ponieważ są tacy co lobią no to piekę.

No i masz babo placek! Tak urósł, ze śliwki pospadały.